niedziela, 3 listopada 2019

POPRZEDNI BLOG - Czyli jak pozbawiono Extionctionalnego jego dziecka *sad emo music*

Jest mi bardzo miło, że powoli wraca mi aktywność kochani. Powoli, ale z dnia na dzień pewnie będzie tylko lepiej.
Szkoda, że w moich planach nadal jest pozostanie anonimowym i nie mogę gdzieś na portalach społecznościowych powiadamiać was o innym adresie, ale jakoś to przeżyję. Kto chce ten znajdzie.

Bardzo dziękuję osobie, która mnie non stop zgłaszała, za wysłanie mi e-maila, w którym idealnie opisał/a co zrobił i za co. Like... okej xD.

Tutaj macie o to treść owego zgłoszenia, które niezmiernie mnie bawi. Moja przyjaciółka gdy to czytała tak kurewsko się śmiała, że myślała, że jej tampon wyleci.

Także szykujcie swoje tarcze przeciwko rakom, natężenie będzie wysokie!

"Extinctiosrlany!

Chcę cię powiadomić że twoja działaność na blogu ktury nie ma sensu też nie ma sensu. Po co ci blog skoro w tych czasach jusz nikt ich nie czyta, zaśmiecasz tylko internety a ja potem błądze i nie wiem gdzie mnie wypierdolilo bo czytam twoje posty."

Tutaj się zatrzymamy xD.

Po pierwsze - twoja ortografia, interpunkcja i składnia leży tak równo na glebie, że już nie opłaca się tego deptać. Także najpewniej pozostawię tą kwestię w spokoju, nie wiem, może masz dysortografię, dysleksję czy innego dysmózgowca, nie oceniam. Chociaż gdzieś niżej twojego wywodu znajdzie się element, który wypomina mi moje błędy i krytykuje średnio konstruktywnie to, jak ja się wypowiadam, także radzę schować ryja w sedes bo to hipokryzja się robi agresywnie.

Lecimy dalej z tą lekturą!

"Uwarzasz, że jesteś zabawny bo przeklinasz i napierdalasz sarkazmem z każdej strony, ale mnie to jakoś nie bawi. Czytaja cie pewnie dużo młotrze osoby niz ja sama, a ja mam już 14 lat. I pewnie powiesz sobie ooooo ale malo, ale ja mam inne zdanie w tym chorym społeczenstwie. Mam chęć po informować ciebie o tym, że zgłaszam ciebie za nadużycie wulgaryzmuw, szerzenie nienawiści do świata, demoralizację i wmawianie innym własnego zdania. Mam swoich ludzi, więc zgłoszenie pujdzie razy kilka. 
Pozdrawiam cie serdecznie, bo jestem miłą osobą, nie tak, jak ty. 
AnonimOwO."

Okej, podpisik miałaś uroczy słonko. Ale reszta albo się kupy nie trzyma albo jest po prostu bez sensu.

Jakim cudem twoim zdaniem szerzę nienawiść do świata, demoralizuję i wmawiam innym własne zdanie, skoro na poprzednim blogu RACZEJ opisywałem własne głupie odpały i dyskutowałem z ludźmi na temat muzyki, sztuki i innych tym podobnych. Nie poruszałem poważniejszych tematów. Raz z racji wegetarianizmu wypowiedziałem się na te tereny, ale nie odbiło się to zbyt wielkim zainteresowaniem, więc nie ma możliwości, że wmawiam komuś, że nie ma prawa krzywdzić zwierząt, bo to nasi przyjaciele. I nie wiem czy to szerzenie nienawiści, tak przy okazji.

Dalej pozwoliłaś sobie zaznaczyć, że mój blog nie ma sensu, bo dzisiaj ludzie już nie interesują się takimi rzeczami. Jeśli tak stawiasz sprawę, to zapewne czytają mnie góra dwie osoby i nie ma tu mowy o demoralizacji na jakąkolwiek sporą skalę. To także nie miało zbyt wielkiego sensu.

Przyznam ci jednak w jednej kwestii rację. Jednego mojego posta obecnie, na nowym blogu (bo skutecznie udało ci się pozbawić mnie poprzedniego), czyta około 100 do 200 osób. Faktycznie, moje czarne żarty, nieodpowiednie porównania, wyzwiska i nastawienie do życia może w tym przypadku być czymś szkodliwym. Jednak:

a) Jeżeli czyta mnie osoba TAK STARA I DOŚWIADCZONA, jak pani AnonimOwO, czyli 14 i w górę lat, najpewniej jest w stanie sama stwierdzić, czy treści jej odpowiadają. W dodatku! W tym wieku rodzice powinni mieć jeszcze sporą kontrolę nad tym co wyświetlacie w sieci, więc mają możliwość zablokowanie wam dostępu do moich spizgów umysłowych przelanych na tekst.

b) W sumie miałem tu zamiar napisać to o opiece rodziciela i kontroli, ale wpierdoliłem to już w pierwszym punkcie, więc tylko marnujecie czas czytając to zdanie xD.

Niestety, nie uda ci się doprowadzić do zawieszenia mojej "twórczości".

Na ten moment to wszystko, co mogę napisać, bo nie mam czasu i muszę jechać do interku xD.

Miłej niedzieli słonka!

Koszmarów!

sobota, 2 listopada 2019

Olsztyński Bojownik na zakupach w Warszawie uznany za zaginiętego. Alternatywki w szoku.

Extinctionalny kocha robić najgłupsze rzeczy pod słońcem. Niestety, ostatnio postanowił wciągnąć w to swoją nic nie winną przyjaciółkę. I Bojownika Tylera Juniora. Z całej trójki żywi wrócili tylko dwoje. Po Tylerze słuch zaginął.

Siema ameby umysłowe, mam nadzieję, że nie dostaniecie laga mózgu przy takim natężeniu idiotycznych decyzji podjętych zaledwie podczas jednej doby z hakiem, takiego przegrywu i nieodpowiedzialności.

Zacznę od tego, że mam sporo znajomków w Wawie, szczególnie jednego. Nazwiemy go Eutasrazja. Z resztą nie bez powodu. Kiedyś był to mój internetowy przyjaciel, poniekąd coś więcej, ale wiecie jak to wygląda przez internety. Wiadomości i rozmowy nie wystarczają. W każdym bądź razie. Przedstawię wam go tak, jak on na Złotych Tarasach ma w zwyczaju przedstawiać mnie.

TO JEST EUTASRAZJA, JEST MOIM BYŁYM I OBCIĄGNĄŁ MI PALCA!

A teraz do rzeczy.

Z racji znajomości z tak ciekawą osobistością, jak Eutasrazja, przyjeżdżam sobie do Wawki i spędzam czas na schodkach przy galerii ze zjebami równymi mnie samemu. Nie ważne, że w większości momentów jestem tam najstarszy.

Generalnie wszystko miało wyglądać tak: Zabieram ze sobą moją przyjaciółkę z internatu, Madzię. Pasuje do alternatywek i emosiów albo k-poperów idealnie, niebieskie włoski do ramion i natura pojebanej laski, którą bawi nawet fakt, że ma szynkę na kanapce. Z tym w sumie wiąże się głębsza historia tego, jak pijemy  alkohol za interkiem i wpadamy w błoto po kolana, a wszyscy mamy na sobie klapki do kąpieli, ale to innym razem.

Madzia i Extinctionalny oraz podróż do Warszawy to złe połączenie. Ten dzień, noc i poranek będą dla was na to dowodem.

Musicie wiedzieć, że uwielbiam pociągi. Moi rodzice nie mają o tym pojęcia, ale poruszam się nimi nadzwyczaj często. Jeżdżę do swoich internetowych znajomych, przemieszczam się tak na alternatywkę w Wawie albo na koncerty. Dlatego i wtedy obrałem ten środek transportu, po prostu czuję się z tym pewnie. Powiedziałem mamie, że jadę tam z ojcem Eutasrazji, żeby się nie denerwowała. Biedna, myśli, że tylko raz pojechałem pociągiem na koncert Cavetowna, a ja byłem na drugim końcu polski jadąc do przyjaciela z trzema przesiadkami i problemami w drodze powrotnej.
Ja zawsze mam problemy, to po prostu tradycja.

Zostaliśmy z Madzią na weekend w internacie, by mieć bliżej do dworca w mieście i spędzić ten czas razem. Z racji, że to dni wolne, mogłem spać u niej w pokoju i opiekunowie mieli w to agresywnie wyjebane.

Dlatego przeniosłem wszystko, co niezbędne do życia na tereny Madzi i jebłem się na łóżku przyjaciółki, Yuuzi, która mieszka z Madzią. A z wszystkich tych rzeczy, które były mi tak wielce potrzebne przejmowałem się jedynie publicznym kamieniem i rybką dla Gabrysi.

Publiczny kamień - Extinction dostał od przyjaciółki z Warszawy pewien kamień w dniu, w którym musieli się rozstać, bo jej rodzice kompletnie nie akceptowali ich znajomości. Był wielkości kciuka, granatowy, a pod światłem latarki w ciemnym pokoju mienił się niczym rozgwieżdżone nocne niebo. Mimo swojej pięknej i sentymentalnej historii, od razu gdy Eutasrazja zobaczył go w mojej ręce na schodkach przy Złotych, po prostu zgarnął mi go ustami do ryja. I groził, że go połknie, jeśli nie wezmę go od niego w ten sam sposób. Ale on nie miał go wtedy na ręku tylko w ustach jebany xD. Od tamtej pory gdy Extinctionalny jest na alternatywce wszyscy podają go sobie ustami do ryjów i tak dalej. Momentami nie wiem gdzie jest, kto go aktualnie trzyma w ryju, ile osób to tego dnia zrobiło, a czasami dochodzi do hardcoru, bo zdarza się, że nie wiem kim jest osoba, która mi go oddaje xDDD.

Rybka dla Gabrysi - Mam ja sobie akwarium i jestem obsesyjnym miłośnikiem wodnego życia. No i posiadałem sobie Bojownika Syjamskiego, który kompletnie nie dogadywał się z resztą jednostek osobowych w bagnie zwanym akwarium. Nazywał się Tyler. Był jeszcze Josh, samica (xD) ale niestety Tyler Joseph zajebał Josha i no. Tak. I spytałem Gabrysi, czy nie chciałaby rybki, która nie potrzebuje napowietrzania i ogólnie jest prosta w utrzymaniu, stwierdzając, że dam jej nawet akwarium i wyposażenie, tylko niech kurwa zabierze tego jebanego kanibala z mojego bagna.

Gabi się zgodziła i naprawdę cieszyła się na tą wiadomość. I wiecie co? Tyler zdechł pięć minut później. Kto się spodziewał? Bo ja kurwa kompletnie nie.

Dlatego zapierdalałem jak ostatni debil po nowego bojownika do sklepu, zupełnie nie mówiąc nic Gabie. Niech myśli, że to on xD. Tak powstał Tyler Junior. Dzisiaj jest uznany za zaginiętego z ryzykiem śmierci i dosyć obszernym CV, które w życiu się mu nie przyda.

Wracając do całości, ja i Madzia mieliśmy pociąg do Warszawy na godzinę 6:40.
O której się obudziliśmy?
O 7:50. Około.

Ogólnie zajebiście.

Tak więc zebraliśmy się kompletnie na szybko. W pośpiechu prawie zapomniałem Tylera Juniora, ale wszystko pod kontrolą. Tak wtedy myślałem.

Wcisnąłem opiekunce która tej soboty miała dyżur, że jedziemy do mojej babci, która mieszka zaledwie 25 kilometrów od miasta w którym mam internat.

A tak naprawdę pognałem z rybką w pojemniczku w dłoni, plecakiem z akwarium i ubraniami oraz Madzią u boku na pociąg, który miał zabrać mnie 400 km dalej.

Aleeeee nie. Wsiadłem w tramwaj bez biletu, ogólnie od 4 miesięcy nie kupuję karty miejskiej xDD ale chuj. I kanar wbił mi zaledwie po przejechaniu jednego przystanku.

Powiem wam tyle. Kierowca tramwaju numer 2 jest kompletnym baranem i zamknął kasowniki, wpuścił kanara, ale nie zamknął drzwi pasażerom, by nie spierdolili ci, co nie mają biletu, tylko jak ostatni kurwa zjeb stał na przystanku bo parę metrów dalej miał zablokowany przejazd, a drzwi były sprawne jak nigdy wcześniej.

W ten sposób znalazłem się z powrotem na przystanku machając wesoło kanarowi. On wiedział, że nie mogę mieć biletu. Nie pierwszy raz mnie łapał. A ja nie pierwszy raz mu spierdoliłem.

Kupiłem bilet i wsiadłem w następny tramwaj na dworzec, a ta kurwa aka kanar siedziała na następnym przystanku specjalnie, by mnie sprawdzić i zdobyć premię za mandacik. Skąd wiem? Podszedł do mnie od razu z szerokim uśmiechem na twarzy i przywitał mnie po imieniu xD.

Jaka moja satysfakcja była, gdy podałem mu skasowany bilet.

Dotarłem na dworzec razem z Tylerem i Madzią. Staliśmy pół godziny w kolejce do kas Intercity by odwołać bilet, z którego nie skorzystaliśmy. Oczywiście i jak zawsze - 20% się należy.

Wsiedliśmy do następnego pociągu. Po drodze kolejny kanar uświadomił mi, że nie podbiłem legitymacji. Bosko. Miał mi odpuścić, ale stwierdził, że jeśli mam w najbliższym czasie zamiar wrócić, to najpewniej dostanę za to mandat.

Cóż. Dojechałem w końcu do Warszawki. Wysiadając w WARSZAWIE CENTRALNEJ okrążyłem cały dworzec w poszukiwaniu ZŁOTYCH TARASÓW. Zajęło mi to jebane pół godziny, bo ja nigdy nie mogę odnaleźć się na samym dworcu i nie wiem które przejście wyprowadzi mnie prosto na schodki a które na dworzec. Więc niechcący wychodzę metrem albo tyłem. Jebać życie.

 Pierwsze co zrobiłem po wbiciu szczęśliwe na schodki i rozejrzeniu się po setkach dzieciaków w łańcuchach i farbowanych włosach, to wydarłem się EUTASRAZJA PEDALE, a gdy mnie zauważono, ponowiłem krzyk słowami MAGDA KURWA TRZYMAJ TYLERA!

W ostatniej chwili zabrała ode mnie rybkę a Eutasrazja wylądował w moich ramionach. Jeśli brać nas w tamtym momencie za jedną kupę niedojebania to prawie poznaliśmy chodnik przy Złotych z bliska.

Tyler krążył szczęśliwe po grupie około trzydziestu zjebów, z zachwytem obgadywany i zdjęciowany. Ja cieszyłem się Eutasrazją, czekałem aż poznam Gabisedes i Srajnudes, jego koleżanki z klasy, i starałem się oswoić Madzię z natłokiem ludzi w jednym miejscu.

Zgarnęliśmy z Magdą cukier za free z Żabki i gorącą wodę z Caerfura, by zaparzyć herbatę w moim termosie. Ochlapałem jakiegoś typa w kiblu w galerii mydłem a on darł się, że wygląda, jakby miał na sobie tony spermy, a to w połączeniu z miejscem w jakim się znajdowaliśmy daje tragiczny efekt. Darłem się z Eutasrazją na całe Złote śpiewając WAKACYJNE PIERDOLENIE TWOJEJ STAREJ NA BASENIE, Medication od Yungbluda i Machine Gun, albo DADDY AF.

Wiecie co?

DADDY AS FUCK
I FEEL DADDY AS FUCK
DADDY AS FUCK
I FEEL DADDY AS FUCK
I FEEL I FEEL I FEEL.

Łapcie linka, kocham nutę xD.

https://www.youtube.com/watch?v=y6VY9_KvGK0

Ogólnie zdążyłem się pokłócić z Eutasrazją, zgubić liquid i czapkę i zostawić Tylera z Gabrysią. W końcu był dla niej.

W ogóle ja mam pojebany nos, bo mam przesunięty nerw i gdy mnie ktoś dotknie w jego czubek to kicham. Także, piłem bubbletea z jedną osobą na pół i pewna osobistość zwana EatThisShit dotknął mnie w nos. Ostatecznie kichnąłem i wystrzeliłem komuś kulką z bubbletea prosto między oczy. Nie wiem kto to, był z moimi ludźmi ale cóż xD nie znam typa.

Wybacz mordeczko.

W pewnym momencie ogarnąłem, że nie mamy Tylera. I nikt nie wiedział gdzie jest.

Pierwsze co ludzie mówili gdy pytałem o pojemnik z rybką to "sprawdź w fontannie". To kurewsko przykre, ale prawdziwe xD. Fontanna na Złotych to miejsce milionów zgonów, butelek po piwie, kiepów i innych ciekawych rzeczy. Jest tam nawet mój plaster z napisem HIV.

Ale Tylera nie znalazłem. Byłem wręcz w INFO w samej galerii, ale typ który tam pracował zwykle oddawał znalezione telefony i inne wartościowe rzeczy, i spojrzał na mnie jak na ostatniego idiotę, gdy zapytałem go o Bojownika Syjamskiego albo liquid.

Około godziny 20 siedzieliśmy jeszcze w mniej więcej 6 osób na schodkach. Przytulaliśmy się do siebie jak debile bo było kurewsko zimno. Ja wpierdalałem płatki z mlekiem z termosu, Eutasrazja wtulał się w moją klatkę piersiową świeżo po pogodzeniu się, a Madzia do dwóch innych dziewczyn. Ktoś wyjebał moje akwarium do fontanny ale miałem to głęboko tam, gdzie bottomy wsadzają sobie ciekawe rzeczy.

Trochę za późno Eutasrazja uświadomił mnie w fakcie, że jutro nie będzie mógł przyjść na Złote. Wiecie co? Była godzina 20. A mój ostatni pociąg odjechał o 16:40. Zajebiście. Serio.

W końcu wszyscy się zwinęli i zostali tylko nieznani mi ludzie, którzy określają się jako nocna alternatywka. Kradłem pół nocy energię w Macu, siadając przy stoliku z pozostawionymi tacami by udawać, że jestem klientem i coś zamówiłem, ładowałem na zmianę epeta i telefony, i korzystałem z ciepła.

W ogóle Madzia znalazła pełną paczkę Chesterfieldów pod swoim plecakiem na schodkach. Kto stracił ten stracił. Mi zajebano Tylera i liquid.

Ostatecznie okazało się, że brakuje nam hajsu na powrót do domu. Kurwa mać xD nie dość, że byłem pewny, że dostanę mandat, to nawet nie było mnie stać na to, by wsiąść w ten pociąg i go zgarnąć. Więc z godzinę łaziliśmy z Madzią i pytaliśmy randomowe osoby o chociażby 50 groszy do biletu. Najlepsze jest to, że najwięcej dostaliśmy od tych, którzy myśleli, że brakuje nam na chlanie.

No ale okej. Gdy udało nam się zebrać prawidłową sumę biegaliśmy w nocy po północy po schodkach przy Złotych, jakby nas Bóg od życia wyzwolił. Serio byłem szczęśliwy, miałem jak wrócić do domu. Nawet znosiłem typa, który najebany chodził obok i darł pizdę "O KURWA TELETUBISIE". Typie, nie byłeś oryginalny. Wiem, że miałem czerwone włosy a Magda niebieskie, ale tamtego dnia i nocy tysiące razy słyszałem, że jestem teletubisiem, wodą i ogniem albo pokemonem.

W dodatku Magda znalazła butelkę Whyski, nie zaczętą. Wiecie co to znaczy? Walenie alko time check!

Oczywiście tego co nam zostało nie wywaliła, tylko schowała do plecaka. I tak powędrowaliśmy do Maca by się ogrzać i poudawać, że jestem cywilizowanym klientem.

Kurwa, przysięgam, to co się potem stało było co najmniej idiotyczne i niespodziewane. Madzia leżała na stole i przysypiała, a ja byłem oparty głową na rękach i półprzytomnie obserwowałem otoczenie. Dostrzegłem, że jakiś typo łazi. Nawet dwóch, ale wyglądali, jakby nie mieli ze sobą nic wspólnego. Jedynie oboje nas obserwowali, i to dosyć wnikliwie. Myślę sobie ooooo nie, chuje myślą, że śpimy i mogą nas ojebać czy jaki chuj?

Jeden z nich zauważył, że także go obserwuję i nieco bardziej zdecydowanym krokiem podszedł w naszą stronę, a za nim ten drugi. Wyciąga plakietkę policji i NO SIEMA KURWA DOWODZIK PROSZĘ.

A tak serio to zapytał, czy nie spierdoliliśmy z jakiegoś ośrodka, bo tak wyglądamy, Musieliśmy tłumaczyć się jak się tam dostaliśmy, po co, kiedy i jak mamy zamiar wrócić do domu. Pokazaliśmy mu legitki na dowód, że chodzimy do normalnych szkół, a ci kazali nam uważać bo ktoś nas okradnie. Magda jeszcze szybko zapytała, czy ktoś po nich zadzwonił. Jebani nakonfili na pracowników Maca xD.

To nie było bezpieczne. Miałem niepodbitą legitymację, obok mnie ładował się epapieros, Magda miała Whisky w plecaku i oboje nawet nie mieliśmy kurtek, bo wszystkiego zapomnieliśmy w pośpiechu.

Eutasrazja ojebał Magdę w wiadomościach na moim messie i kazał wylać jej to do kibla. Podobno w desperacji i z żalu upiła pamiętnego łyka xD a butelkę postawiła centralnie obok kibla. Pięknie.

Potem pamiętam, że prawie spałem w towarzystwie żuli na dworcu, wykupiliśmy bilety powrotne na godzinę 5:30, a około 6 rano dostałem mandat w pociągu za brak podbitej legitymacji.

Wróciłem do internatu śmierdząc żulem i tłumacząc mojej przyjaciółce czemu zrobiliśmy taki syf na jej łóżku i czemu wziąłem jej łańcuchy.

Ogólnie pozdrawiam. To nie jest pierwszy raz jak odpierdalam coś takiego. Kocham życie czasem xD.

Mieliście jakiekolwiek podobne historie? Pochwalcie się nimi w komentarzu, chcę poczuć, że nie tylko ja i Madzia jesteśmy tak ostrymi amebami.

Mimo wszystko uznaję wyjazd i alternatywkę za udaną. Szczególnie spotkanie z Eutasrazją.

Polecam, serio.

~ Extinctionalny


Po chuja ja tu?

Też chcę wiedzieć.

Na razie nie chcę mieć imienia. Wyginięcie to ja. Dlaczego? Bo raczej ciężko się rozmnożyć, gdy żyjesz w większości w swojej norze w pokoju i rzadko z niej wychodzisz. A gdy to robisz, raczej nie jesteś to ty. Poza tym emosy zaraz znikną z tej planety, mam zaszczyt bycia jednym z ostatnich.
Mów mi więc Wyginięcie, wiedz, że mam 17 lat, niezwykle czarny i zjebany humor, a jeżeli ty masz mniej niż 15, to lepiej stąd wyjdź. Serio, polecam, w niczym ci moja osoba nie pomoże.
Moje życie składa się z muzyki, grania na elektroakustyku, photo shopa i rozmów przez telefon albo poznawania ludzi w necie. Poza tym co minutę zmieniam kolor włosów bo mogę. 
Mam znajomych i mieszkam też w internacie, ale to miasto, ta placówka i ta szkoła to totalna szkoła przetrwania. Mówię poważnie, nigdzie tak nie podrasowałem swojej psychiki, jak tam. W domu to mi się nudzić zaczyna. To nie tak, że otworzę drzwi wyjściowe a tu dwudziestu typa w miniówach, crop topach i nieogolonych nogach, średnio zręcznie pomalowanych i z zajebanymi szpilami od przyjaciółki, zapewne piętro pierwsze - pokój 005. Takie rzeczy tylko w schroniskach młodzieżowych.
Tak samo jak samobójstwa transseksualistów tuż przed dniem pizdy albo chuja. To też się zdarzało. Nie żeby coś - pozdrawiam ze świata żywych i życzę udanej płci tam wyżej <3.
207 to magiczna liczba. Co najmniej lokalizacja mojego pokoju. Tam to dopiero wchodzisz w nowy wymiar po przekroczeniu progu w drzwiach. Prawie jak Nether w minecrafcie. Tam typ farbuje włosy na nogach i pod pachami dla wyzwania na czerwono, trzymają bojownika w akwarium, którego potem zgubili na Złotych Tarasach, za łóżkiem jeden ma zakrwawione chusteczki a kolejnemu przyklejono klapki superglue do żeberek pod łóżkiem i biedak kąpie się na boso.
Swoją drogą nie polecam, tam w tych wycieraczkach pod prysznicem różne rzeczy tkwią. Moja godność między innymi.
Powiem wam jedynie tyle, że mam trzy imiona i wszystkie są agresywnie pojebane. Poza tym to pierwsze i prawidłowe zaczyna się na A, i jest staropolskie. Często mylą mnie z Olkiem - a lepiej nie, bo jak zdejmę glana to ci się podeszwa i logo Doktora Martensa na twarzy odbije. 
Nawet na nazwisko mam jak polskie piwo. 
A moje największe marzenie to zdobyć Smoka Endu.
Albo chociaż odsunąć trochę od siebie ten jebany komputer i zacząć żyć jak człowiek. Moja mama ma dość XD.
Wiesz co? Nie znoszę egoizmu i hipokryzji, a jednocześnie te dwa słowa pięknie mnie opisują. Jestem też mitomanem jakiego nie znacie. Dlatego chyba zakładam tego chujowego bloga. Nie mam jaj, by pokazać się takim, jakim jestem na co dzień i przy okazji podpisać się pod tym własnym imieniem.
Ktokolwiek to czyta, pewnie nudzi go kurewsko życie, co?
W ogóle dajcie jakieś dobre żarty o Hitlerze, w którymś wpisie pochwalę się po co mi to potrzebne. 
Ah, mogę jeszcze uświadomić was w chorym fakcie posiadania przeze mnie Wattpada i 2,38K followów. Nie wiem po co tam ci ludzie ale współczuję im spędzonego u mnie czasu xD
A tak szczerze to serio, fajnie, że ktoś się tym interesuję. Staram się dać z siebie jak najwięcej. Chociaż tyle.
Umrę, jeśli zaraz nie wypiję kawy. Energia mnie rozpiera. 
Tak, to ma sens. Mnie kawa usypia. A fajka uspokaja. Wyjdzie ktoś ze mną na faję? Mam Lify, bo w mojej rodzince są palone przez każdego, no wiecie, dziadek, mama, tata, ja. Jakoś tak, I like. 
Napisz coś o sobie, pewnie niczego to w moim życiu nie zmieni, ale chcę poczytać. I dajcie mi jakąś muzykę bo zdechnę na nadużycie guzika reply.
Ja mogę wam polecić:
Yungblud
Blink 182
Twenty One Pilots
Imagine Dragons
Black Stone Cherry
Rammsteina
Garry'ego Clarka
The 1975
Nirvanę
I serio sporo innych, na ten temat rozpiszę się kiedy indziej. Ale przynajmniej wiesz już co lubię i może znasz coś, czego ja jeszcze nie. Uratujesz mi połowę życia.
Drugą połowę zmarnowałem na pisanie tego śmiecia internetu.
A teraz uznajmy, że dotarłeś już na jego koniec i zakręcasz z powrotem. Nie wiem, może tepnie cię na facebooka albo youtuby. Jak tak, to miłego wieczoru/dnia/ranka/nocy.
Pozdrawiam ze swojej nory i idę opisać wam jak zgubiłem rybkę na Złotych Tarasach. Zajebiście ciekawe, przysięgam.
~ Extinctionalny